piątek, 7 grudnia 2012

Człowieku!

Czuję się taka.... Wyzuta z sił. Psychicznie. Nie wiem, co się ze mną dzieje. Jestem taka.. obca. Jakbym się nigdy nie znała. Jakby ktoś mi zabrał jedyny powód by żyć. I nie mam się już czego trzymać. Jedyna barierka oddaliła się. Nie. To ja od niej odeszłam. Ja się odsunęłam. Teraz stoję na pustym, pomazanym polu. Nie mogę już nic zacząć od nowa. Jakby coś mnie złamało. Jestem zepsuta w środku. Skomplikowany mechanizm mojego ciała się zepsuł. Mózg działa automatycznie. Serce jest na urlopie. A raczej dwie jego połówki. Reszta się spiepszyła. Wszystkie korbki, jak w zegarku przestały się obracać. Cofam się w rozwoju. Ha. Chciałabym. Raczej stoję w martwym punkcie. A to wszystko przez własne chore ambicje. Spieprzona dusza. Ciało nienaruszone. Zewnętrznie. Żyletka już nawet nie chce mi pomagać tak, jak powinna, tak jak mi obiecała, jak trzeba. Marna z niej przyjaciółka, ale zawsze jakaś. Ona się jeszcze stara mnie zrozumieć. Uspokaja mnie myśl kapiącej krwi lądującej na bielutkim, nienaruszonym, puszystym śniegu. Białe, zimne ciało. I czarne postacie poruszające się wokół. Pewnie teraz myślisz jaką mam zrytą psychikę i co się stało. Nie jestem taka na co dzień. Nie wolno pokazywać ludziom swoich słabości. Oni Cie zniszczą. Tak, jak bardzo zniszczona jest moja dusza. Ale niektórzy ludzie robią to nieświadomie. Wypalają wszystko od środka. Psują wszystko jak małe dzieci swoje zabawki. Moje serce jest zepsute. Z wielkim spokojem mogę to stwierdzić.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz